Mieć charakter kota, serce gołębia i siłę lwa to połączenie najlepiej oddawałoby dążenie do założonych sobie celów i samorealizacji przez Beatę Pochwałowską. Beata już od 10 lat jest specjalistą z zakresu ubezpieczeń na zdrowie i życie. Do ludzi, i także swoich klientów, podchodzi z wielkim sercem. Jej siłą jest profesjonalność i doświadczenie, które buduje dzięki słuchaniu ludzkich potrzeb.

Beato, kim dla Ciebie jest kobieta sukcesu?

Sukces – wielkie słowo, myślę, że obecnie często nadużywane.

Dla mnie kobieta sukcesu to taka, która musiała wiele udowodnić. Nie tylko innym, ale i sobie. To kobiety takie jak: Maria Skłodowska-Curie, Joanna d’Arc, Coco Chanel, Frida Kahlo czy Katharine Hepburn. To kobiety przede wszystkim niezależne, które stały się wielkimi przykładami, dowodzącymi, że każda kobieta może stać się tym, kim chce.

Uważasz, że Ty odniosłaś sukcesy w swoim życiu?

Powiem przekornie. Ja jestem kobietą szczęśliwą.

Oczywiście każdy ma swoją definicję szczęścia. To, jak odczuwa się emocje, zależy od subiektywnego odbioru doświadczeń, które spotykają człowieka. Dla jednych jest to satysfakcja z pięcia się po szczeblach kariery i osiągania kolejnych awansów, dla innych uczucie pojawiające się podczas spędzania czasu z rodziną i przyjaciółmi, a dla innych jeszcze uczucie towarzyszące patrzeniu w gwiazdy w bezchmurną noc.

Dla mnie szczęście to wszystko to wymienione wyżej, ale przede wszystkim poczucie niezależności, wolności. To to, że potrafię wyrażać własne zdanie, w pełni wolne od opinii innych. To to, że znam swoje potrzeby i jasno je wyrażam. To to, że w pełni akceptuję siebie ale też i innych.

Niezależność dla mnie to świadomość bycia tu i teraz.

Podążam za marzeniami, znam swoje mocne strony i staram się je udoskonalać. Jestem optymistką. Decyduję sama o sobie. Żyję teraźniejszością, a nie przeszłością. I to jest mój sukces.

Zajmujesz się zawodowo ubezpieczeniami, co sprawiło, że odnalazłaś swoja drogę właśnie w tej branży?

Tak, zawodowo, od 10 lat zajmuję się ubezpieczeniami na życie. Przekonała mnie do tego przede wszystkim Firma o wyjątkowej etyce i standardach. Produkty najlepsze na rynku oraz chęć uświadamiania, gdyż jak się okazało, ludzie nie zawsze rozumieją, po co “kupuje” się polisę na życie. Często okazuje się, że polisa na życie jest utożsamiana z narzędziem inwestycyjnym, a sumy ubezpieczenia niedopasowane do aktualnych potrzeb danej osoby.

Co robiłaś wcześniej? Jak wyglądała Twoja ścieżka zawodowa do tego momentu?

Podjęcie obecnej pracy to była wielka zmiana w moim życiu zawodowym. Wcześniej, przez prawie 15 lat, moja praca nie wymagała kontaktu z klientem zewnętrznym, zajmowałam się zarządzaniem procesem w firmach produkcyjnych. Przed podjęciem pracy w ubezpieczeniach, przez 8 lat byłam kierownikiem produkcji w dużych wrocławskich zakładach przemysłu spożywczego.

Jednak mimo tak dużej zmiany wytrwałaś 10 lat i cały czas zajmujesz się ubezpieczeniami, dlaczego?

Dlaczego jeszcze pracuję? – wciąż z tego samego powodu, który mnie do tego przekonał, plus ze względu na ludzi, z którymi buduję markę Firmy. Znalazłam tu wielu przyjaciół.

Komu teraz pomagasz, co możesz zaoferować swoim klientom?

Przede wszystkim oferuję uczciwość i pomoc w dopasowaniu najlepszego rozwiązania ubezpieczeniowego. Rozwiązanie, które zabezpieczy tych, których kochamy, ale również nas na wypadek utraty zdrowia. Rozwiązanie, które może zabezpieczyć teraźniejszość, ale i też przyszłość, emeryturę na starość.

Dlaczego warto zgłosić się akurat do Ciebie? Co można zyskać?

Spotkanie ze mną jest niezobowiązujące. Zawsze decyzja należy do klienta.

Pędzimy, gonimy za realizacją planów, marzeń. Warto się zatrzymać i pochylić nad zabezpieczeniem tego wszystkiego. Bowiem czasem los mówi: sprawdzam.

Ludzie chętnie zabezpieczają swoją przyszłość, czy raczej trzeba ich uświadamiać, aby podjęli odpowiednie kroki?

Bardzo różnie. Są tacy, którzy ze względu na ogromne poczucie odpowiedzialności za swoich bliskich, za zobowiązania finansowe (spłata kredytu, koszty wychowania dzieci), czy z powodu chęci zabezpieczenia przyszłości emerytalnej, chętnie umawiają się na spotkanie lub wręcz zgłaszają się sami.

Są tacy, którzy, jak już wspomniałam, nie rozumieją roli polisy na życie, albo są na tyle optymistami tkwiącymi w przekonaniu, że ich nic złego w życiu nie spotka, będą wiecznie żyć w zdrowiu, że emerytura… A sami się zabezpieczą… Tylko mijają lata, a oni nic nie robią w tym kierunku.

No i są też tacy, którzy bardzo chcą się ubezpieczyć, ale niestety ich stan zdrowia jest na tyle zły, że nie mogę zaoferować im żadnego rozwiązania. Bardzo to wtedy przeżywam, szczególnie wtedy, jeżeli rok wcześniej dzwoniłam z propozycją spotkania.

Zdaję też sobie sprawę, że niektórzy nie podejmują decyzji o zakupie polisy na życie, ponieważ nie ufają Towarzystwom Ubezpieczeniowym. To trudny rynek, niejednokrotnie zepsuty. Staram się to zmienić. Pomaga mi w tym fakt, co już podkreśliłam, że pracuję w Firmie o nienagannej, do sprawdzenia, opinii. W Firmie, której wartości są bliskie moim.

A ja osobiście zawsze staram się być doradcą, a nie sprzedawcą.

Porozmawiajmy o pasji… w pracy ją masz, ale wiemy, że kochasz także zwierzęta… Co Cię w nich fascynuje?

Tak, wszystkie zwierzęta są mi bardzo bliskie, a ich los nieobojętny. Nie potrafię przejść obojętnie koło zwierzaka w potrzebie. Kocham je bardzo, lecz najbardziej… koty.

Uważam, że tygrys to najpiękniejsze zwierzę świata….

Koty (wszystkie od dachowca po lwa, pumę czy tygrysa) kocham za ich urodę, ale też za osobowość, a może przede wszystkim właśnie za nią.

Do jakiego zwierzaka byś się porównała?

Nasuwa się tylko jedna odpowiedź: do kota. Te zwierzęta towarzyszą mi od urodzenia. To właśnie od nich się wiele uczę. Uczę się odpuszczać, skupiać na tym, co najważniejsze, i jak dbać o własne szczęście. Jeszcze mi trochę brakuję, aby być stu procentowym kotem, ale jestem już blisko 🙂

Ludzie to jednak bardziej złożony gatunek, czego moglibyśmy się od futrzastych przyjaciół nauczyć?

Oj! Od kota? Bardzo wiele.

Koty mają mnóstwo wrodzonych zalet, które mogą posłużyć nam jako inspiracja w naszym codziennym życiu, osobistym i zawodowym.

Oto kilka z nich:

Kot jest wolny – robi tylko to, co kocha; utrzymuje relacje tylko z tymi, których lubi; robi tylko to, co lubi i co go ciekawi,

Kot jest charyzmatyczny, jest szczery i prawdziwy, nie pozwala dominować innym nad sobą.

Kot kocha samego siebie, jest dumny i nie przejmuje się cudzym osądem, ale przede wszystkim: kot jest niezależny, szybko się przystosowuje, potrafi powiedzieć nie, wie, czego chce i jest bezpośredni.

I jak tu nie chcieć być kotem? 😊

Rzeczywiście byłoby prościej, gdyby i ludzie mieli tak sprecyzowane charaktery… Beato, na koniec, Twoje życiowe motto, którym się kierujesz to..?

Moje motto, które przez wiele lat mi towarzyszyło i które nadal jest mi bliskie to:

“Znajdź pracę, którą lubisz, a całe życie nie będziesz musiał pracować” – Konfucjusz.

Lecz teraz, ostatnio wydaje mi się, że bardziej trafne i bardziej opisujące mnie słowa to:

“Miej serce i patrzaj w serce” – Adam Mickiewicz

Pięknie…
Dziękujemy Ci za ten wywiad
😊

Beata Pochwałowska

Beata Pochwałowska

Specjalizuję się w zabezpieczaniu życia, zdrowia i gwarantowanej przyszłości emerytalnej.
Cenię nade wszystko uczciwość.
Standard mojej pracy gwarantuje niezobowiązujące spotkanie ze mną, po którym decyzja zawsze należy do Klienta.
Nie jest sztuką posiadać ubezpieczenie na wypadek tylko samej śmierci, to dziś już nie wystarcza.

Skontaktuj się ze mną