klub-liderek-biznesu

Marta Kaczmarski – wywiad z Ekspertką Czerwonej Szpilki

Czerwona Szpilka

18 lutego 2026

“Wyznaję tylko Instagram, na którym jest prawdziwe życie, dla prawdziwej społeczności, bez trików i botów. Ze mną budujesz autentyczny profil, na którym tworzysz relacje, rozwijasz swój unikalny wizerunek i budujesz markę, z której jesteś dumna”.

Marta Kaczmarski, Instagram Ekspert.

Kobieta, która zmienia Instagram w biznesowe narzędzie. Pełna pasji, autentyczna i zawsze uśmiechnięta pokazuje, jak budować markę osobistą na platformie, która z miejsca pięknych zdjęć, stała się przestrzenią budowania Twojej społeczności superfanów.
Marta wspiera kobiety w świadomych działaniach online, ucząc je nie tylko strategii, ale też odwagi w prezentowaniu siebie. 
Zapraszam na wywiad.


W ramach praktyki doceniania własnej wartości powiedz o sobie dokładnie to, co zawsze chciałaś powiedzieć na głos bez skrępowania i skromności. 

Nie dotarłam tu dlatego, że byłam odważna, a już na pewno nie dlatego, że byłam pewna siebie.
Przez lata pracowałam w dużych organizacjach i korporacjach jako ta solidna. Rzetelna. Kompetentna. Taka, która dowozi, rozumie złożone tematy i potrafi zarwać noc, żeby coś naprawdę działało. Nie byłam tą przebojową, która najlepiej odnajduje się w wewnętrznych grach, animozjach i niepisanych układach. Raczej tą, która wierzyła, że jakość pracy obroni się sama.
I długo wierzyłam, że to wada.

Dopiero kiedy weszłam na salę szkoleniową, coś mi się poukładało. Zobaczyłam bardzo wyraźnie, że mam rzadką umiejętność. Potrafię tłumaczyć trudne rzeczy w sposób, który naprawdę zostaje z ludźmi. Nie tylko przekazywać wiedzę, ale sprawiać, że ktoś wychodzi z poczuciem: rozumiem, potrafię, mogę to zastosować.

Zauważyłam też coś jeszcze. Ludzie wychodzący z moich szkoleń byli autentycznie poruszeni. Nie dlatego, że było widowiskowo, ale dlatego, że coś realnie układało im się w głowie. To nie był chwilowy entuzjazm, tylko poczucie klarowności i ulgi.
Wtedy pierwszy raz pomyślałam, że może problemem nigdy nie było to, że nie byłam wystarczająco przebojowa. Może problemem było to, że przez lata próbowałam mierzyć swoją wartość według kryteriów, które w ogóle nie były moje.

Z każdym kolejnym rokiem coraz silniejsze stawało się we mnie pragnienie wolności, niezależności i tworzenia czegoś własnego. Nie tylko realizowania cudzych celów, ale budowania czegoś, co naprawdę jest moje. W pewnym momencie to pragnienie stało się głośniejsze niż potrzeba bezpieczeństwa.

Więc bez skrępowania i skromności mogę głośno powiedzieć, że jako bardzo dobry szkoleniowiec podjęłam decyzję, żeby pójść na swoje. Nie dlatego, że miałam wszystko zaplanowane albo czułam się gotowa, ale dlatego, że wiedziałam jedno: “To, co robię, ma realną wartość”. Wreszcie chciałam budować świat, w którym ta wartość nie musi się tłumaczyć ani dopasowywać do cudzych zasad.

Jaką cenę zapłaciłaś za miejsce, w którym jesteś dzisiaj w biznesie? Co musiałaś odpuścić, ograniczyć albo przeformułować, żeby to udźwignąć? A może wręcz przeciwnie – wszystko szło zawsze jak po maśle?

Nie wiem, czy potrafię nazwać to ceną w klasycznym sensie. Bardziej stratą i nie chodzi o coś, czego żałuję, tylko o coś, czego już nie mam. Straciłam naiwność. Tę słodką wiarę, że jeśli ktoś mówi pewnie, głośno i z przekonaniem, to musi wiedzieć, co robi. Kiedyś byłam tą osobą, która słuchała, notowała i wdrażała. Brałam udział w szkoleniach, kursach i programach rozwojowych, zakładając dobrą intencję. Wierzyłam, że wiedza zawsze idzie w parze z odpowiedzialnością.

Z czasem nauczyłam się rozróżniać między narracją a realną kompetencją. Między silną osobowością a rzeczywistym doświadczeniem. Zobaczyłam, jak łatwo w tej przestrzeni pomylić emocjonalny przekaz z realną wartością. Musiałam więc stracić tę dawną łatwość zachwytu. Oddać bezwarunkowe zaufanie. Przestać szukać kogoś, kto powie mi dokładnie, jak mam działać. Wziąć odpowiedzialność za własne decyzje, nawet jeśli są mniej efektowne, mniej modne i wolniejsze.
To była strata, ale potrzebna. Bez niej nie byłoby miejsca na selektywność, na własny wkład i na własny osąd. A bez tego nie da się zbudować czegoś, co naprawdę jest moje.


Co robisz, kiedy przychodzi spadek formy, a trzeba działać? Czy masz swój “protokół” na trudne dni?

Pracuję na swoim na tyle długo, że potrafię bardzo dobrze rozpoznać spadek formy, często jeszcze zanim naprawdę się zacznie. Nie muszę czekać, aż mnie zaskoczy albo przestraszy. Znam go. Wiem, jakiego jest rodzaju, z czego wynika i jaki ma charakter. Nauczyłam się siebie na tyle, że wiem, iż mój spadek formy trwa zwykle od jednego do trzech dni. To nie jest stan permanentny ani kryzys egzystencjalny. To kilka dni obniżonej energii, które po prostu się pojawiają i mijają i dziś, bez wstydu, w pełni sobie na nie pozwalam.

Nie mam klasycznego protokołu na trudne dni. Dla mnie trudny dzień to dzień odpoczynku. Dzień świadomego zwolnienia. Skupienia się na czymś zupełnie innym niż praca. Odłożenia telefonu, zamknięcia komputera i dania sobie przestrzeni na regenerację, zamiast walki z samą sobą. 
Mam za to bardzo konkretną procedurę na dobre dni. Na te momenty, kiedy forma jest wyjątkowa, a myślenie klarowne. Wtedy intensyfikuję działania twórcze. Nagrywam materiały na Instagram i YouTube, piszę, tworzę. Korzystam z tego flow, które pozwala mi w jeden dzień zrobić tyle, ile normalnie zajęłoby mi trzy.
Dzięki temu nie muszę zmuszać się do produktywności wtedy, kiedy jej nie ma. Praca przestaje być walką z rytmem, a zaczyna być współpracą z nim.

Jaki mit o Twojej branży najbardziej szkodzi kobietom przedsiębiorczym?

Jednym z mitów, który najbardziej szkodzi kobietom przedsiębiorczym w mojej branży, jest przekonanie, że trzeba być wszędzie, cały czas i mówić cokolwiek, byle często. Nie wiem, kiedy to się narodziło, ale widzę to nieustannie podczas konsultacji, spotkań grupowych i rozmów prowadzonych w przestrzeni online.

Wiele osób budujących markę osobistą bezkrytycznie wchodzi w wyzwania typu, nagrywaj codziennie, publikuj jak najwięcej, rób transmisje na żywo dzień po dniu, nawet jeśli nie masz jeszcze odbiorców. Patrząc z perspektywy mojego doświadczenia, uważam tę radę za realnie szkodliwą.
Porównuję ją do dźwigania ciężarów na siłowni bez instruktora. Człowiek się bardzo stara, wkłada mnóstwo energii, a na końcu zostaje z przeciążeniem albo kontuzją. 

Dokładnie tak samo działa produkowanie ogromnych ilości treści bez przygotowania strategii. Nagrywanie na masę. Transmisje na żywo do pustych pokoi. Publikowanie bez celu i bez struktury. To wszystko zostawia w ludziach ślad. Poczucie, że mówią w próżnię. Że się starają, a nic z tego nie wynika. Że może problem jest w nich. Potem bardzo długo trudno im wrócić do tworzenia z lekkością i pewnością siebie.

Nie jestem zwolenniczką produkowania ogromnej ilości byle czego. Jestem zwolenniczką tworzenia przemyślanego kontentu. Takiego, który zaczyna się na kartce, w myśleniu i intencji, a dopiero później trafia na ekran. Treści, które mają sens, kierunek i strukturę i które w efekcie przynoszą realne zasięgi, a nie tylko zmęczenie.

Jeśli mogłabyś dać kobietom jedną umiejętność, która pomoże im w samorealizacji lub prowadzeniu biznesu – co by to było?

Niech ta umiejętność, której chciałabym wszystkich nauczyć, wybrzmi w tym, że teraz przyznam się głośno, czego ja najbardziej żałuję. 
Żałuję, że tak późno nauczyłam się otaczać odpowiednimi ludźmi. To może wydawać się drobna rzecz, a jednocześnie ma ogromne znaczenie. Wystarczy naprawdę niewiele. Kiedy zaczynasz to robić, zaczyna działać efekt kuli śnieżnej.

Umiejętność, którą mogłabym w tym miejscu zasugerować, to rozpoczęcie procesu budowania bazy takich kontaktów. Nawet jeśli na początku nie masz nikogo, nawet jeśli nie znasz ani jednej takiej osoby, możesz zacząć. W ciągu jednego dnia zostaw sobie dziesięć, dwadzieścia minut na realizowanie tego celu. Napisz do kogoś, kto naprawdę z tobą rezonuje. To może być krótka wiadomość, komplement, podziękowanie. Nie oczekuj niczego w zamian. Po prostu systematycznie odzywaj się do ludzi, niezależnie od efektów.

Ta drobna zmiana ma ogromny wpływ. Wraz z tymi ludźmi pojawia się wokół Ciebie coraz więcej momentów, które dają prawdziwą przyjemność i poczucie spełnienia. Możesz realizować swoją pracę w towarzystwie, które wspiera, a jednocześnie uczysz się odmawiać temu, czego nie chcesz. Twoja energia kieruje się w to, co naprawdę Cię buduje i daje satysfakcję.
To jest coś, co warto ćwiczyć każdego dnia. Małe gesty, świadome relacje i dbałość o otoczenie sprawiają, że życie i biznes stają się łatwiejsze i przyjemniejsze.

Jak przewidujesz, że będzie wyglądała Twoja branża w najbliższych 3 latach i jak się na to przygotować?

Haha, pewnie myślisz, że będę teraz mówiła o sztucznej inteligencji. Wyobraź sobie, że nie. Przynajmniej nie w takim sensie, w jakim większość osób się tego spodziewa.

Nie wierzę, że sztuczna inteligencja zastąpi ludzi w obszarach, w których jeszcze niedawno wydawało się to oczywiste. Im bardziej technologia będzie się rozwijać, tym bardziej my, jako ludzie, będziemy rozwijać w sobie bardzo czuły radar na sztuczność. Na treści bez intencji. Na komunikację bez obecności. Na działania, które są poprawne, ale puste.

Myślę, że człowiek będzie coraz bardziej nastawiony na człowieka. Na relację. Na autentyczne doświadczenie i choć sama branża może nie zmienić się diametralnie w swojej strukturze, ogromne zmiany zajdą w ludziach. Coraz więcej osób będzie głodnych samorealizacji. Prawdziwej wolności. Niezależności rozumianej nie tylko jako dochód, ale jako możliwość decydowania o swoim czasie, energii i kierunku. Zaczniemy mocniej doceniać jakość życia, kontakt z naturą, przestrzeń i spokój, a nie wyłącznie tempo i wynik.

To przesunięcie sprawi, że biznes stanie się mniej techniczny, a bardziej ludzki. Mniej oparty na trikach i narzędziach, a bardziej na sensie, relacji i zaufaniu. Dla mnie przygotowanie na te zmiany nie polega na gonieniu za kolejnymi rozwiązaniami, ale na pogłębianiu uważności. Na budowaniu kompetencji, które nie starzeją się wraz z technologią. Na byciu coraz bardziej sobą, a nie coraz bardziej zoptymalizowaną wersją siebie…

Więcej o Marcie i kontakt do niej znajdziesz na jej wizytówce Portalu Kobiet Mocy tutaj. Serdecznie zapraszamy.