Danuta Grabinska Chlopas klubowiczka Czerwonej Szpilki

Danuta Grabińska-Chłopaś – WYWIAD Z KOBIETĄ BIZNESU

Kasia Gostrowska

2 kwietnia 2025

Prezes zarządu i główna księgowa DGC Biuro Rachunkowe Sp. z o.o. w Łodzi.

Jej biuro obsługuje niemal 200 firm. Specjalizuje się w prowadzeniu pełnej księgowości, nadzorze finansowym i wspieraniu klientów w codziennych decyzjach biznesowych. Stawia na jakość, przejrzystość i skuteczność – zarówno w działaniach zespołu, jak i w kontaktach z klientami. Jest liderką zespołu profesjonalistów pełnych pozytywnej energii. W rozwój biznesu angażuje się całym sercem. Ceni niezależność, odpowiedzialność i praktyczne podejście do biznesu. Krok po kroku zmienia to, jak postrzegana jest branża, w której działa.

Jak doszło do tego, że zdecydowałaś się założyć własny biznes? Co było Twoją motywacją?

Zawsze, odkąd sięgam pamięcią, chciałam zostać księgową. Ten zawód mnie pasjonował. Gdy stawiałam w nim pierwsze kroki, odkryłam jeszcze jeden pozytyw, jaki wiązał się z tą profesją – była to praca z ludźmi. To właśnie pierwsi klienci, z którymi współpracowałam, dostrzegli, że mam wiedzę, że znam się na temacie, potrafię im pomóc, a przede wszystkim, wyjaśnić nawet zawiłe kwestie. Pozytywne opinie sprawiły, że zaczęłam jeszcze bardziej rozwijać się w tym kierunku. Z czasem klienci namówili mnie do tego, żebym otworzyła własne biuro rachunkowe.

Jakie działania podejmujesz, aby Twoja firma była konkurencyjna w dynamicznym środowisku biznesowym?

Aby zrealizować to założenie, położyłam nacisk na budowanie swojej marki. Wcześniej stawiałam tylko na wiedzę, aspekt merytoryczny i pod tym kątem chciałam być bardzo mocno przygotowana. Wydawało mi się to priorytetem. Na marketing nie zwracałam już takiej uwagi. Z czasem zrozumiałam, że nie wolno zaniedbywać tej sfery. Przede wszystkim uświadomiłam sobie, że przychodzili do mnie klienci z czyjegoś polecenia, dowiadywali się od innych, że warto podjąć ze mną współpracę, jednak tych osób było trochę za mało, żeby rozwijać swój biznes i wznieść go na wyższy poziom. Musiałam zmienić swoje nastawienie do prowadzenia biura, troszeczkę się wypromować, pokazać, czym się zajmuję i kim jestem. To podejście zaprocentowało, gdyż dzięki zmianie moja marka stała się bardziej rozpoznawalna i przyciągnęła nowe osoby, które dołączyły do grona zadowolonych klientów. 

Dla wielu osób pracownik księgowości kocha tylko liczby, jest skupiony wyłącznie na nich, wprowadza faktury, sporządza pity, liczy podatki i… Nic poza tym. Dlatego zależało mi, żeby pokazać, że mam też życie pozazawodowe, pełne pasji i zainteresowań, które pomagają mi nabrać zdrowego dystansu wobec wielu spraw. Jestem przekonana o tym, że taka strategia budowania mojej marki nie tylko przyciągnęła nowych klientów, ale też pozwoliła inspirować innych właścicieli biur rachunkowych i na nowo budować wizerunek tej branży. 

Czy miałaś mentora lub kogoś, kto był inspiracją dla Ciebie w biznesie? Jak ta osoba wpłynęła na Twój rozwój zawodowy?

Bardzo podoba mi się sposób prowadzenia biznesu przez Żanetę Hejne i przez Eryka Skłodowskiego. Firma Eryka obsługuje ok. 1,5 tysiąca klientów i zatrudnia ponad 200 osób, ma wiele oddziałów w Polsce. Eryk chętnie dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi, m.in. doradza, jak wyceniać usługę, jak przyciągać klienta, jak zbudować z nim długofalowe relacje. Jest to dla mnie duża inspiracja.

Z kolei Żaneta Hejne, również właścicielka renomowanego biura, ma rewelacyjne podejście do biznesu, które nieustannie podpatruję. To właśnie Żaneta pokazała mi, że biuro rachunkowe to biznes. Idąc jej ścieżką, zrozumiałam, że warto zmienić nastawienie do działalności w tej branży. Zyskałam nowe podejście w kwestii budowania marki, spojrzałam na pewne rzeczy innymi oczami. Żaneta mnie zainspirowała w sferze samorozwoju. Za jej sprawą w pewnym momencie zrozumiałam, że nie jestem już księgową, tylko liderem dla swojego zespołu. 

To było dla mnie wielkie odkrycie. Pogodzenie się z tym faktem zajęło mi ok. 1,5 roku. Przez ten czas byłam rozdarta, nadal chciałam być księgową, ale miałam już wtedy duży zespół – zatrudniałam 8 osób. Dopiero po tak długim czasie zszedł ze mnie cały stres związany ze zmianą tożsamości zawodowej i zrozumieniem, że nie da się być jednocześnie księgową i liderem. Trudno jest pogodzić te dwa światy, nie ma na to czasu i przestrzeni, żeby to wszystko ogarnąć. Dopiero dzięki drodze wskazanej przez Żanetę zrozumiałam, że mogę skutecznie zarządzać własnym biznesem.

W jaki sposób stawiasz czoła trudnościom i przeciwnościom w biznesie? Jakie strategie stosujesz, aby się nimi nie zniechęcić?

Przede wszystkim, nie szukam problemów tam, gdzie ich nie ma. Dla przykładu – nie mogę mieć sentymentów, załamywać się w sytuacji, gdy klient odejdzie z naszego biura. To jest biznes. Klienci przychodzą i odchodzą – trzeba im na to pozwolić. Przede wszystkim, rozumiem, że klient chce odejść i nie biorę tego do siebie. Wychodzę z założenia, że pozabiznesowo wciąż możemy się spotykać, nadal mieć fajne relacje, dlatego rozstaję się z klientami w zgodzie. Do końca okresu wypowiedzenia obsługujemy ich z pełnym profesjonalizmem i dlatego mają oni świadomość, że drzwi są dla nich zawsze otwarte. 

Kiedyś brałam to do siebie, przeżywałam każdego klienta, który odszedł z biura, traktowałam to personalnie. Teraz nabrałam dystansu i wiem, że to nie jest koniec świata, tylko każdy ma swoją drogę w biznesie, każdy chce spróbować czegoś innego. Dzięki inspiracji Żanety i Eryka znalazłam spokój również w tym obszarze. Przedsiębiorca idzie do innego biura rachunkowego, nie po to, żeby zrobić mi na złość, żeby mnie porzucić, tylko dlatego, że uważa, że dla jego biznesu to będzie lepsze rozwiązanie. Uświadomienie sobie tego jest bardzo cenne.

Często tak się zdarza, że klient składa wypowiedzenie, ulegając namowom znajomych, albo dlatego, że znalazł tańsze biuro i nagle okazuje się, że w nowym miejscu nie ma takiego kontaktu z księgową, jak u nas, że cena nie idzie w parze z kompleksowością obsługi, dlatego przedsiębiorca wyciąga wnioski, wraca i mówi: „Pani Danusiu, tam wcale nie jest tak dobrze, jak u pani”. Kilku klientów, złożyło wypowiedzenia, a potem w ostatnim momencie je wycofało. Mam klienta, który już trzy razy składał wypowiedzenia i za każdym razem je odwoływał, także co roku robimy w Biurze zakłady, czy znów tak będzie 😀.

Nie mamy z tym problemu, przyjmujemy wypowiedzenie, wykonujemy usługę za ostatni miesiąc, potem zgodnie z umową oddajemy dokumenty i nie robimy klientom „pod górkę”. Taka strategia sprawia, że w większości przypadków do nas wracają. Warto też podkreślić, że wiele osób, które z różnych przyczyn zrezygnowało ze współpracy z biurem rachunkowym DGC, poleca innym nasze usługi. To chyba najlepsza rekomendacja!

Jak radzisz sobie z osiągnięciem równowagi między pracą a życiem prywatnym?

Balans między tymi dwoma obszarami jest dla mnie bardzo ważny. Mam rodzinę, dwie córki, które idą swoją drogą, a które wraz z mężem wspieramy całym sercem. Mam też swój zwierzyniec: 2 psy i 5 kotów oraz ogród, który pielęgnuję i który stanowi dla mnie najlepsze lekarstwo na wszelkie możliwe stresy. Efekt? Mam najpiękniejsze hortensje w całej okolicy! Cieszy mnie też utrzymywanie porządku we własnym domu. Takie proste czynności pomagają mi nabrać zdrowego dystansu do wielu spraw. Łączę te dwa obszary: życie zawodowe i prywatne, pokazując siebie z troszeczkę innej strony w filmikach zamieszczanych w mediach społecznościowych. Udowadniam w ten sposób, że nie jestem tylko panią księgową, mam też swoje pasje. Jedną z nich jest m.in. nurkowanie, które zafascynowało mnie kilka lat temu. Uchylam zatem furtkę do mojego pozazawodowego świata w social mediach, kręcę filmiki, na przykład szkoleniowe dla klientów, prezentuję się z innej strony, ponieważ to sprawdzony sposób na wypromowanie swojej marki.

Ponadto udzielam się charytatywnie; m.in. na rzecz fundacji „A kogo?” Ewy Błaszczyk. Przez kilka lat wspierałam stowarzyszenie „Krok po kroku” zrzeszające nurków niepełnosprawnych z Piły. Byłam ich księgową i nieodpłatnie świadczyłam im usługi w tym zakresie. Z kolei wiosną zaczynamy organizować akcję mającą na celu wsparcie łódzkiego hospicjum. Od 2013 roku nieprzerwanie prowadzę bezpłatne szkolenia dla Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Łodzi, gdzie wprowadzam przyszłych przedsiębiorców w świat finansów i księgowości, doradzam, jak przygotowywać dokumenty i pomagam osobom, które rozwijają własne biznesy. Zresztą, uczestnicy tych szkoleń często są później moimi klientami. Jestem w zasadzie w stałym kontakcie z Urzędem, gdy tylko mają nowy projekt, zapraszają mnie do prezentacji, czy przygotowania szkolenia.

Przygotowuję też cykliczne spotkania dla właścicieli biur rachunkowych. Pierwsze spotkanie miało miejsce trzy lata temu, w restauracji, z myślą o małej grupie osób liczącej 10-15 osób. Widziałam, że w uczestnikach jest potrzeba wymiany doświadczeń, omawiania różnych tematów, podsuwania sobie nawzajem pomysłów. Z czasem formuła tych spotkań całkiem się zmieniła, uczestniczy w nich coraz więcej osób, które prowadzą swoje biura rachunkowe nie tylko w Łodzi i okolicach, ale też w innych rejonach Polski. Na kolejne spotkanie zaprosiłam projektantkę mody i stylistkę, które pokażą innym kobietom, jak można się ubrać, by prezentować się z klasą, ale jednocześnie wzmocnić swoją pewność siebie i zaakcentować swoją indywidualność. 

Jakie strategie stosujesz, aby uniknąć wypalenia zawodowego?

Przeżyłam już wypalenie zawodowe. To był ten czas, kiedy byłam nasiąknięta wiedzą merytoryczną i za wszelką cenę chciałam trzymać się tego obszaru i księgować, a z drugiej strony trzeba było zarządzać zespołem. W pewnym momencie byłam już zmęczona, walczyłam sama ze sobą. Kiedy pogodziłam się z koniecznością zbudowania swojej nowej tożsamości i pełnienia całkiem nowej funkcji, zszedł ze mnie cały ciężar. Zyskanie tej świadomości pomogło mi rozprawić się z wypaleniem zawodowym, które mnie dopadło. Taka jest moja historia, jednak każdy z nas jest inny, ma inne przeżycia związane z tym hasłem. W związku z tym należy podejść do tego problemu indywidualnie i na własną rękę wypracować sobie jego rozwiązanie.

Na pewno musi być zachowana równowaga między życiem prywatnym a zawodowym, choć w moim przypadku taki balans był utrzymany. Ja byłam po prostu zmęczona wewnętrzną walką o bycie księgową i tutaj pomogła mi praca nad sobą, rozwój osobisty i duża uważność, która pozwoliła dostrzec, że znalazłam się już w innym miejscu. Obecnie od dawna nie księguję. Owszem, mam wiedzę na ten temat, pełną świadomość tego, co robią moi pracownicy i potrafię to zweryfikować, natomiast fizycznie już tego nie wykonuję.

Czy brałaś udziału w programach rozwojowych lub szkoleniach, które miały wpływ na Twój biznes? Jeśli tak, jakie były najważniejsze wnioski, które z nich wyciągnęłaś?

Oczywiście, cały czas uczestniczę w takich formach doszkalania się. Przeszłam przez cały mentoring, jaki oferuje Szkoła Świadomych Liderów i Trenerów Beaty Kapcewicz, skończyłam wszystkie możliwe stopnie. Ponadto chodziłam na różnego rodzaju szkolenia z marketingu, z zarządzania, z reklamy w social mediach. Staram się docierać do zupełnie nowych źródeł dla budowania marki, nawet jeśli komuś wydaje się, że nie mają z tym procesem wiele wspólnego. Idealnym przykładem były ostatnie warsztaty zatytułowane „Szafa kapsułowa”. Choć nigdy nie miałam problemów ze stosownym ubieraniem się, ta sztuka udawała mi się bez konieczności przeznaczania wielkich nakładów finansowych, stwierdziłam, że można w takim szkoleniu projektanta mody, wizażystki znaleźć coś dla siebie, zainspirować się i wykorzystać dla własnego rozwoju. Na przykład pewna stylistka zwróciła moją uwagę na dodatki, choćby na okulary. Pokazała mi, że można założyć zwyczajne spodnie, niepozorną marynarkę, koszulę, ale to właśnie oprawki dodadzą całej stylizacji odpowiedniego sznytu.

Wcześniej nie zwracałam na to uwagi. Byłam dobrze ubrana, ale nie patrzyłam na detale typu zegarek czy okulary, tymczasem to one „podkręcają” naszą stylizację. To szkolenie pozwoliło mi świadomie kształtować swój wizerunek i przekonać klientów oraz inne osoby z branży, że księgowa czy właścicielka biura nie musi być skazana na szare garsonki, granatowe żakiety, biały bluzki z kołnierzykiem, tylko może zaakcentować swoją osobowość kolorem, wyglądać profesjonalnie, a zarazem nowocześnie i co najważniejsze, nie bać się tego. Tak było na jednym ze spotkań branżowych, kiedy pojawiłam się w zielonym garniturze. Klasyczny krój w połączeniu z mocną barwą przykuł spojrzenia wszystkich uczestników ubranych w smutne, szaro-biało-czarne stroje. Tymczasem za oknami panowała już wiosna, która aż prosiła o bardziej energetyczne kolory!

Chciałabym zatem zainspirować panie z mojej branży do zmiany swojego stylu, bo choć mówi się, że nie szata zdobi człowieka, to jednak warto pamiętać, że strój dodaje pewności siebie, jest narzędziem, dzięki któremu możemy podkreślić swoją osobowość, kształtować wizerunek biznesowy. Nie musimy tkwić w tych utartych schematach i wyglądać jak żywcem wycięty z lat dziewięćdziesiątych obrazek.

Dla właścicieli biur rachunkowych to może być też pierwszy krok do prowadzenia zmian dotyczących m.in. sposobu zarządzania i gospodarowania własnym czasem. Choć trudno w to uwierzyć, są księgowe, które nie wyjeżdżają na urlop, lub wyruszają z komputerem pod pachą, z wykupionym pakietem wi-fi, by móc bez przerwy pracować. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, to wpędzanie siebie w kierat i najkrótsza droga do wypalenia zawodowego.

Jakie narzędzia i strategie marketingowe stosujesz, by promować swoją markę i zdobywać nowych klientów?

Informuję klientów, że współtworzę różne branżowe organizacje, na przykład Krajową Izbę Biur Rachunkowych, której jestem założycielem. Ponadto należę do Stowarzyszenia Księgowych w Polsce. Oczywiście nie skupiam się tylko i wyłącznie na kwestiach merytorycznych, w internecie i social mediach pokazuję, że poza pracą robię inne rzeczy w obszarach zawodowych, takie jak spotkania z innymi właścicielami biur rachunkowych. Przemycam też niektóre tematy związane z życiem prywatnym. Dla przykładu: w minionym roku byłam współautorką aż trzech e-booków z zakresu m.in. bycia liderem zespołu i uczestniczyłam w spotkaniach promujących te publikacje. Mam bowiem nadzieję, że zainspirują one inne przedsiębiorcze osoby!

Jak dbasz o rozwój swoich umiejętności i wiedzy w kontekście prowadzenia biznesu? Jakie źródła edukacji Cię inspirują?

Trudno je wszystkie wymienić. Z jednej bowiem strony na bieżąco śledzę przepisy, nadążam za nimi, trzymam rękę na pulsie. Jednak ważne są też kwestie pozamerytoryczne: dotyczące zarządzania, budowania relacji, zarówno z klientami, jak i z zespołem.

Jakie strategie stosujesz, aby Twój biznes utrzymywał się zgodnie z wartościami, w które wierzysz?

Biuro rachunkowe powinno stawiać przede wszystkim na profesjonalną obsługę klienta, zgodnie ze standardami obowiązującymi w tym zakresie. Cenne wartości to jakość, perfekcjonizm i oczywiście na szeroko pojęty rozwój.

Czy byłaś zmuszona dopasować swój biznes do zmieniających się trendów rynkowych? Jak tego dokonałaś i jak to wpłynęło na sukces Twojej firmy?

Oczywiście. Przede wszystkim, należy nadążać za nowymi technologiami, takimi jak sztuczna inteligencja. To jednak nie wszystko. Warto też nauczyć się pracy z młodym pokoleniem z tzw. „Zetkami” – trzeba  ich słuchać i umieć do nich mówić. Przedstawiciel pokolenia „Z” to zupełnie inny człowiek, który ma całkowicie inne podejście do tematu pracy. Widzę, jak ciężko niektórym ludziom przychodzi zrozumienie tej mentalności. Ja staram się dostrzegać ich pozytywne strony. To grupa szczęśliwych ludzi, którzy nie stresują się, nie gonią za pieniędzmi, przyjmują to, co niesie im los. Jeżeli stracą pracę, szybko znajdą nową, nie traktując zatrudnienia poniżej kwalifikacji jako ujmę na honorze.

Pamiętam, jak poszłam do mojej pierwszej pracy, bardzo się bałam, żebym nie została zwolniona, żebym nie straciła tego etatu. Dzisiejsi młodzi ludzi nie mają takiego podejścia, są bardziej wyluzowani. To też jest ważne, aby dostrzec, że nasze pokolenie może czegoś się od nich nauczyć właśnie w kwestii takiego nieprzeżywania, niestresowania, nie trzęsienia się nad pewnymi sprawami, na które szkoda nerwów.

Musiałam dostosować się do tych zmian w mentalności pokoleniowej nie tylko w obszarze moich pracowników. Warto bowiem podkreślić, że grupa „Z”, która weszła teraz na rynek pracy, to również moi klienci. Oczywiście, przyznam, że było mi łatwiej nawiązać tę nić porozumienia, gdyż mam dwa „Zety” w domu 😀.

Czy rozważasz ekspansję biznesu na nowe rynki lub rozszerzenie oferty produktów/usług?

Cały czas wdrażam tę strategię. Kiedyś świadczyliśmy tylko usługi księgowe, a w tej chwili mamy już na pokładzie doradcę podatkowego, prawnika, doradcę funduszu leasingowego, doradcę bankowego. Oferujemy też darmowe oprogramowania dla naszych klientów. Mamy podpisaną umowę z bankiem, dzięki czemu klient może uzyskać kredyt na lepszych warunkach, ponieważ jest naszym partnerem. Mamy w ofercie dwa fundusze leasingowe, z którymi współpracujemy i przekazujemy informacje w sytuacji, gdy klient zgłasza się do nas z takim zapytaniem. Osoba, z którą go skontaktujemy, przygotowuje całą dokumentację, dzięki czemu klient nie musi biegać i załatwiać tych wszystkich spraw, tylko może liczyć na nasze wsparcie i… Oszczędzić tak cenny dla niego czas.

Z całą pewnością można powiedzieć, że staramy się być większym wsparciem dla naszych klientów. Gdy zajdzie taka potrzeba, działamy też networkingowo.  Gdy przychodzi do mnie klient na spotkanie i podczas rozmowy okazuje się, że potrzebuje pomocy hydraulika, to ja przekażę namiary na fachowca, który korzysta z usług mojego biura. To też jest cenne, jeżeli możemy łączyć biznesy i wspierać klientów nawet w niepozornych, życiowych sytuacjach.

Jak radzisz sobie ze stresem i presją, które są związane z prowadzeniem własnego biznesu? Jakie techniki walki ze stresem stosujesz?

Zwykle po prostu idę robić to, co lubię. Jeżeli mogę, to zajmuję się ogródkiem, sadzę rośliny i robi mi się lepiej. Sprzątam w domu, biorę psa na spacer, albo wyjeżdżam na urlop, czy spotykam się ze znajomymi. Świetną odskocznią są dla mnie weekendowe wyjazdy z koleżankami. Staram się robić inne rzeczy, przewietrzyć głowę, odciąć się od tych stresujących sytuacji i nie przynosić problemów moich klientów na życie rodzinne. To jest bardzo trudna sztuka, ale warto ją opanować.

Ostatnio mieliśmy zamieszanie ze składką zdrowotną. Niektórzy klienci nie rozumieli zmiany przepisów, denerwowali się. W takiej sytuacji trzeba ostudzić emocje, uspokoić klienta i wyjaśnić mu, że dokonaliśmy wyliczenia zgodnie z przepisami.

Czasami trzeba z klientem umiejętnie porozmawiać, żeby rozumiał, że takie sytuacje nie wynikają ze złej woli, że to nie jest błąd, tylko tak mówią przepisy. Warto zatem mieć wypracowane strategie, które pomagają poradzić sobie z emocjami.

Czego nauczyła Cię Twoja największa porażka w biznesie? Jak udało Ci się ją zaakceptować?

Przede wszystkim, żeby się nie poddawać i nie traktować takiej sytuacji jako porażkę. Nie ma porażek – są lekcje, które trzeba „odrobić”, nauczyć się na ich podstawie i wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Jaka książka miała największy wpływ na Twoją drogę zawodową i samorozwój?

Nie odpowiem wprost na to pytanie, ponieważ czytam kryminały 😀. Moja ulubiona autorka to Camilla Lackberg. Przeczytałam wszystkie jej książki i już nie mogę się doczekać kolejnej!

Dziękuję.

Jeśli masz ochotę dowiedzieć się więcej o Danucie, skontaktować się z nią lub umówić na kawę – zachęcam Cię do zajrzenia na jej szpilkową wizytówkę tutaj.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *