
Kobiety i ich biznesy – Kinga Bogdańska
Czerwona Szpilka
21 sierpnia 2020
Piękna, ambitna, silna i niepokonana – taka właśnie jest Kinga Bogdańska. Jak twierdzi: zbudowała biznes na ruinach swoich doświadczeń. Kinga jest Trenerem Biznesu, Trenerem Mocnych Stron, Mentorką Kobiet Spełnionych, autorką książki „Mistrzyni Swojego Życia”, wielu e-booków i unikalnych programów dla kobiet, współautorką kilku książek, a także współprowadząca audycję w Radio Pasja „Stacja Motywacja”. Prawdziwa inspiracja i zdecydowanie kobieta, która sięga po więcej. Dużo więcej!
Zapraszamy na inspirującą rozmowę z Kingą:
Kingo, pełnisz wiele ról: jesteś m.in trenerem biznesu, mentorką kobiet spełnionych, mówcą motywacyjnym – co spowodowało, że wybrałaś akurat tę ścieżkę?
Życie mi taką ścieżkę ułożyło. Są ludzie, którzy potrzebują szefa, są też tacy, którzy są stworzeni do bycia freelancerem. Ja należę do tej drugiej grupy osób. Dwa razy podjęłam próbę „posiadania szefa” i nie nadaję się do tego. Freelancer to osoba, która decyduje się na bycie sobie szefem, to osoba z otwarta głową i pragnieniem pokonywania trudności. To ktoś, kto umie podnosić się po porażkach i wyciąga z tego lekcje. Bardzo świadomie podejmuje decyzje z kim pracuje. Ceni siebie i swój czas. Szanując siebie, szanuje innych. Sama sobie jest panią. I to ona podejmuje decyzje, jaki sposób zarządza swoim czasem. Jest to czasami zgubne – bo albo nie można się zebrać do pracy, albo się jest cały czas w pracy.
Przez kilka lat pracowałam w firmie ubezpieczeniowej. Byłam trenerem wewnętrznym. Po jakimś czasie przyszła pora na zmianę. Firma już nie chciała inwestować w mój rozwój i zdecydowałam się otworzyć swoja firmę. 1 lipca 2011 roku założyłam swoją działalność. Chciałam mieć coś swojego i być niezależna od innych ludzi. Miałam doświadczenie w kreowaniu wizerunku oraz trenerstwie i postanowiłam to połączyć w jedno, tworząc perełkę, która będzie pomagała klientom ogarnąć ich dusze serca i ciało. Od dziecka pasjonowała mnie moda, wygląd i spójność. I w dorosłym życiu zrealizowałam to, co było moja pasją. Wymagało to na początku dużo wysiłku, samozaparcia i samodoskonalenia. Ale efekty przyniosło wielkie. Wraz z biegiem lat i większą świadomością siebie w biznesie, zawęziłam swoje obszary i skupiam się na trzech, dających mi najwięcej frajdy i spełnienia: wsparcie kobiet w budowaniu ich pewności siebie, wspieranie biznesu w budowaniu synergicznyFch zespołów oraz diagnozowanie talentów u dzieci i pomaganie rodzicom w ich rozwijaniu. Wyodrębnienie tych trzech obszarów nadało klarowności oraz porządku w mojej działalności. Moje trudne doświadczenia życiowe i sposób jaki z nich wyszłam – powstałam jak Feniks z popiołów- spowodował, że zgłaszają się do mnie klienci w kryzysie, z niskim poczuciem wartości, w zmianie czy trudnej sytuacji rodzinnej.
Skąd czerpiesz siłę do walki?
Ja już nie walczę. W procesie walki zawsze są wygrani i przegrani i zawsze są straty. Staram się znajdować rozwiązanie, które zadowoli obie strony. A jeśli pytacie skąd czerpię w ogóle siły, to odpowiedzią będzie moja misja życiowa.
Wiele w życiu przeszłaś i postanowiłaś dzielić się swoją wiedzą z innymi kobietami – daje Ci to satysfakcję, spełnienie?
Autentyczność i bycie sobą – to pierwsze, co przychodzi mi do głowy. Mój biznes został zbudowany na ruinach moich doświadczeń. Doświadczeń, które stworzyły mnie taką, jaką jestem. Doświadczeń o których mówię i piszę i nie mam wstydu, bo wierzę, że komuś to pomoże wyjść z bagna, w którym też byłam. Mój świat kieruje się zasadami i wartościami, za które oddałabym życie. Mój świat to moje emocje, cała gama emocji i ich wyrażanie, autentyczne i prawdziwe wyrażanie. Mój świat ma róże kolory, różne odcienie, różne zestawy kompozycji, ale nigdy nie jest kolorowany sztucznie czy pociągany Photoshopem. Jak jest ch…wo – to tak właśnie jest. Jak jest zaje…ście – to tak jest. Jak jestem w uniesieniu, to jestem w uniesieniu. Jak mam doła, to mam doła. Nikogo i dla nikogo nie udaję. Ja już nie muszę.
Największą satysfakcję mam, kiedy moja praca przynosi zamierzone wyniki i dostaje np. takie wiadomości:
„Dzięki tej podróży w głąb siebie, pokochałam siebie, nabrałam zaufania względem siebie. Nauczyłam się koncentrować na tym co mogę tu i teraz zrobić dla siebie, zamiast rozmyślać czego mi brak. Zrozumiałam, że nie mogę poświęcać siebie, swojego czasu dla dzieci, męża, mogę go wspólnie z nimi spędzać, dobrze się przy tym bawiąc. Zaczynając Akademię moja miłość do siebie samej nie była pełna, miała pełno wątpliwości, nie wierzyłam, że mogę siebie sama pokochać. Kocham siebie i pokazuję to całemu światu. Dbanie o siebie weszło mi w nawyk, nauczyłam się tak planować sobie dzień, żeby zawsze mieć czas na sport, czytanie książek, wyjście do lasu itp. Dowiedziałam się jak wiele sukcesów mam na swoim koncie, że porażki które poniosłam, miały swoje źródło w braku miłości do siebie. Z wielu moich przekonań, wybrałam te, które mnie najbardziej hamowały, a praca nad nimi przyniosła efekty. Odkrywanie wewnętrznego dziecka było bardzo trudną drogą. Miałam chwile załamań, zwątpień, ale odkąd odkryłam tę małą dziewczynkę wewnątrz siebie, potrafię się cieszyć kroplami deszczu, szronem na trawie, śpiewać…. Cały czas uczę się roli dorosłego. Przebaczyłam sobie i swoim wrogom. Zamknęłam stare programy, dzięki czemu stałam się otwarta na nowe pomysły wyzwania, przestałam wracać do przeszłości. Jestem tu i teraz z uśmiechem, energią i miłością do samej siebie. Relacje z otoczeniem i dziećmi nabrały barw, a mój osobisty krytyk stał się motorem napędowym do zmian i szalonych wyzwań. Zaakceptowałam swoje słabości, nie walczę z nimi na siłę. Mam czas tylko dla siebie, czas w którym w ciszy pozwalam myślom płynąć swobodnie. Dzięki tym kilkunastu tygodniom pracy w Akademii pokochałam siebie, z uśmiechem i podziękowaniem przyjmuję komplementy, dostrzegam piękno świata, które mnie otacza, pielęgnuję w sobie tę małą dziewczynkę i spełniam jej marzenia. Moje pudełko przyjemności stało się pudełkiem przyjemności dla całej rodziny. Jeżeli nie potrafisz kochać siebie taką jaka jesteś, stać się lepsza dla siebie. To miejsce jest dla Ciebie. Te kilka miesięcy tu spędzonych, przywróciły mi wiarę w siebie i nauczyły chodzić z podniesioną głową. Dziękuję Kinga dzięki Tobie i Akademii! Mam odwagę spełniać swoje marzenia, wyjść do ludzi i być sobą. Zostawić dzieci pod opieką innych i zrobić tylko coś dla siebie i to nie przez godzinę, ale przez cały dzień. A wam dziewczyny dziękuję, że miałam przyjemności was poznać i liczę że spotkamy się kiedyś na kawie.”
„Miałam pracować nad sobą i kochać siebie. No to zgłaszam wykonanie zadania. Jeszcze nie jest idealnie, ale kurna… kocham siebie ❤ Jestem na dobrej drodze i dziękuję Ci za wsparcie. Nie przypuszczałam, że życie może być piękne, kiedy słuchasz siebie, a nie innych. Kiedy mówię, co myślę, kiedy robię to, czego chcę. Jestem z siebie dumna. Ta cała sytuacja w oświacie i ten strajk, otworzyły mi jeszcze szerzej drzwi. Nie boję się mówić o swoich poglądach, bronić własnych ideałów, wyrażać swojego zdania. Mam potrzebę wykrzyczenia światu wielu słów, które dusiłam w sobie całe życie. No co mam Ci powiedzieć… Jestem wielka i już! Dziękuję, że jesteś ❤Jesteś dla mnie WIELKA, bo stworzyłaś mnie WIELKĄ. Może to brzmi infantylnie, ale ja naprawdę jestem Ci wdzięczna, że mam ciebie w moim życiu <3, będę to powtarzać z uporem maniaka. Ups! Teraz przeczytałam, co napisałam. Można odebrać jak tekst psychofanki 🙂 Nie bój się. Jesteś bezpieczna. Jeszcze nie rozwieszam Twoich zdjęć na ścianach”
Takich wiadomości dostaję wiele i za każdym razem czuję ogromne wzruszenie i dziękuję światu, że mogę być wsparciem dla tych osób, bo dzięki temu realizuję swoją drogę: wspieranie kobiet w drodze do ICH WŁASNEGO MISTRZOSTWA.
Jesteś autorką książki „Mistrzyni Swojego Życia” – o czym jest ta książka i komu jest dedykowana?
Potrzeba napisania tej książki wyszła z zewnątrz. Uczestnicy mojego projektu online „Zaprojektuj swoje życie” mówią, że dzięki mnie zmieniło się ich życie, są w innym miejscu, realizują się i na to, co zrobiłam dla nich, powinni też mieć szansę inni ludzie. I tak zrodził się pomysł napisania książki. Zaczęłam 1 lipca 2016 roku i po miesiącu przerwałam – w momencie, kiedy dowiedziałam się, że nie odzyskam dziecka. Poczułam wtedy, że to, co piszę, jest takie błahe, takie proste, że na pewno nikt tego nie będzie czytał. Wtedy moja koleżanka, która mnie mentorowała, powiedziała, że ta książka musi ujrzeć świat, że nie mam prawa jej zatrzymać dla siebie, bo fakt, że zmagam się z większym kalibrem problemu, nie znaczy, że to, co piszę, nie pomoże kobietom przy ich zmaganiach. Przekonała mnie. Książka stała si