Po długim czasie pracy, którą rozpoczęła jeszcze na studiach i której również na nich się wyuczyła, postanowiła zmienić swoje życie. Nie wyobrażała sobie przez kolejne kilkadziesiąt lat pracować inaczej niż by chciała. Dojrzała więc do decyzji pozostawienia pracy na etacie i rozpoczęcia od zera, ale na własny rachunek i z własnej pasji. Poznajcie Justynę Neumann, która wydrukowała sobie rzeczywistość dokładnie taką, jaką chciała, aby była. I drukuje taką dalej 😊

 

Justyno, jak długo prowadzisz już swój salon kosmetyczny?

Gabinet prowadzę od 3 lat.

 

To jest Twoja praca ze szczerej pasji?

Tak, praca w gabinecie jest moją pasją. Pierwszym moim kierunkiem, który ukończyłam, była ekonomia, jednak kosmetyka cały czas drzemała gdzieś we mnie i czułam, że muszę odnaleźć swoje miejsce w życiu. Dlatego, mimo tytułu magistra ekonomii w zakresie zarządzania finansami, zdecydowałam się rozpocząć naukę w szkole kosmetycznej. Wymagało to ode mnie lepszej organizacji czasu niż wcześniej. Musiałam przez dwa lata godzić pracę zawodową w tygodniu i naukę w weekendy z zajmowanie się domem i ogrodem. Mam też męża i dwie wspaniałe córki. Moi najbliżsi wspierali mnie cały czas.

 

Co w takim razie lubisz w swojej pracy najbardziej?

Lubię kontakt z ludźmi. Sprawia mi satysfakcję, gdy mogę im pomóc. Moją pracę traktuję jak misję. Staram się im pomagać w rozwiązywaniu problemów z pielęgnacją skóry, doborem właściwych kosmetyków. Najbardziej lubię satysfakcję, jaką mam, gdy widzę efekty mojej pracy i zadowolenie klientek.

 

Ukończyłaś studia ekonomiczne na Akademii Ekonomicznej, czy próbowałaś w ogóle stawiać kroki w tej branży?

Tak, mam za sobą dwudziestoletnie doświadczenie w zawodzie. Przez ponad 15 lat pracowałam w bankowości (zaczęłam pracować już w czasie studiów). Kolejne 5 lat prowadziłam biuro zarządu w jednej z wrocławskich firm.

 

Co było bezpośrednim powodem do zmiany zawodowej w Twoim życiu?

Jak już wcześniej wspominałam, zaczęłam szukać swojego miejsca w życiu. Zastanawiałam się nad tym, że mam za sobą 20 lat pracy i wówczas 41 lat. Mając na uwadze konieczność pracy do 67 roku życia, przede mną kolejnych 26 lat do emerytury. Doszłam do wniosku, że muszę dokonać jakiejś zmiany w moim życiu, żebym mogła pracować u siebie i dla siebie. Zaczęłam zastanawiać się wówczas, co chciałabym robić przez te kolejne 26 lat albo dłużej. Wtedy odezwały się moje pasje.

Stwierdziłam, że taka decyzja o zmianie musi być dokładnie przemyślana. Muszę być pewna na 100%, że właśnie tego chcę. Rezygnowałam z zatrudnienia na etacie na rzecz budowy nowej firmy od zera. Musiałam się liczyć z istniejącą konkurencją i mieć świadomość, że wszystko wymaga czasu. Było mi o tyle prościej, że zamierzałam robić to, co lubię, pracowałam u siebie i dla siebie. Do dnia dzisiejszego sama prowadzę sobie księgowość, zarządzam stroną.

 

Powiedz nam, czego mogą spodziewać się klienci po odwiedzinach w Twoim salonie?

Staram się, aby każdy klient czuł się tak, jakby był najważniejszy. Bardzo ważne jest dla mnie, aby wyszedł on zrelaksowany i zadowolony z efektów mojej pracy.

 

Dlaczego lubisz upiększać ludzi? Wygląd jest dla Ciebie bardzo ważny?

Wspominałam już, że traktuję swoją pracę jak swego rodzaju misję. Ja nie staram się ich „upiększać”. Do każdego podchodzę bardziej jak lekarz niż ktoś, kto „upiększa”. Według mnie pomagam klientom poczuć się lepiej, realizując ich oczekiwania i wskazując drogę do rozwiązania problemu. Według mnie wygląd jest w życiu bardzo ważny, ale nie najważniejszy. Najważniejsze jest to, jakim się jest człowiekiem.

 

Zdarzały Ci się jakieś nieprzewidziane sytuacje związane z prowadzeniem własnej działalności?

Oczywiście, każdy ma chyba takie sytuacje. Dla mnie najtrudniejszą z nich był moment zaraz po założeniu działalności i podjęciu decyzji, że otwieram gabinet kosmetyczny. W marcu 2015 roku zarejestrowałam działalność i zaczęłam robić remont, aby przystosować pomieszczenie pod gabinet. W kwietniu źle zdiagnozowano mi guza tarczycy. Otrzymałam wynik biopsji z opisem „Proszę się zgłosić do (imię i nazwisko lekarza), pod numerem telefonu……, celem dalszego leczenia operacyjnego”. Na początku było to dla mnie jak wyrok. Wiadomo jak tarczyca jest ważna i jak duży wpływ ma na cały organizm. Jej usunięcie wiąże się z okresem huśtawki hormonalnej, gorszym samopoczuciem, do momentu ustabilizowania poziomu syntetycznego hormonu w organizmie. Jednak po pierwszym „wstrząsie emocjonalnym” powiedziałam sobie, że muszę tę diagnozę zweryfikować u innych lekarzy, a w między czasie nie użalać się nad sobą, tylko działać dalej.

 

Jak widzisz swoje życie zawodowe za kilka lat, czy przewidujesz jakieś zmiany?

Cały czas poszerzam swoje kompetencje przez udział w różnych kursach i szkoleniach. W miarę możliwości czasowych jeżdżę wiosną i jesienią na kongres kosmetologiczny do Krakowa, aby przede wszystkim uczestniczyć w interesujących wykładach. Chcę być na bieżąco z nowościami, stale rozwijać się i poszerzać swoją wiedzę z zakresu kosmetologii. Mam wizję mojej firmy za 3-5 lat i jest to mój cel, do którego dążę. Nie zamierzam już zmieniać branży, jedynie rozwijać się w tym, co teraz robię.

 

A jak regenerujesz się w wolnym czasie? Jakie masz pasje i zainteresowania poza pracą?

Wypoczywam głównie w przydomowym ogrodzie. Lubię położyć się w hamaku z dobrą książką lub posiedzieć na tarasie z mężem w letni wieczór, podziwiając gwiaździste niebo i wsłuchiwać się w rechot żab. Mój ogród sama zaprojektowałam i sama robiłam w nim nasadzenia. Pracę w nim traktuję jak siłownię na świeżym powietrzu. W miarę możliwości czasowych jeździmy całą rodziną na wycieczki rowerowe lub zwiedzamy ciekawe miejsca. Lubimy też grać w planszówki. Cenię sobie także wyjście do kina czy „na kawę” z przyjaciółką.

 

Kim według Ciebie jest kobieta sukcesu?

Dla mnie kobieta sukcesu, to kobieta spełniona. Taka, która akceptuje siebie i realizuje swoje pasje. Nie zawsze muszą być to pasje zawodowe. Czasami są kobiety, które czują, że ich podstawową misją jest bycie mamą i w tym się realizują, są szczęśliwe. Podziwiam je za to. Ważne, aby przy tym czuły się piękne i kochane, by to, co robią i czemu się poświęcają, było dla nich najważniejsze i sprawiało ogromną satysfakcję.

 

Jakie wskazówki dałabyś kobietom, które dopiero zastanawiają się, którą życiową drogę wybrać?

Radziłabym, aby starały się tak kierować swoim życiem, aby mogły realizować swoje pasje. Cudownie jest móc robić w życiu to, co się lubi i mieć z tego ogromną satysfakcję.

 

Twoje życiowe motto to…

Nie mam takiego jednego motta. Jestem uparta i konsekwentna w dążeniu do celu, więc twierdzę, że „chcieć to móc, a móc to chcieć”. Jednocześnie uważam, że „dobro zawsze powraca ze zdwojoną siłą”, a nasze myśli są jak drukarki, drukują nam rzeczywistość, więc należy „mówić dobre słowa, myśleć dobre myśli i robić dobre uczynki”.

Uwierz, a zobaczysz, że to działa!

Justyna Neumann

Justyna Neumann

kosmetolog

Ukończyła studia ekonomiczne na Wydziale Zarządzania i Informatyki Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Jest dyplomowaną kosmetyczką po egzaminach państwowych zdanych z najwyższymi notami. Rozwija swoje pasje związane z kosmetyką i kosmetologią. Poszerza zdobytą do tej pory wiedzę, systematycznie uczestnicząc w kongresach kosmetologicznych i specjalistycznych szkoleniach. Współpracuje z dystrybutorami oferującymi profesjonalne kosmetyki światowych marek. To, co robi, wykonuje zawsze z najwyższą starannością, najlepiej jak potrafi, starając się zachować najwyższe standardy jakości obsługi. Najważniejsze jest dla niej zadowolenie klienta.

Studio Urody Double N