“Myślę sobie, że… ta zima kiedyś musi minąć” – śpiewa Katarzyna Nosowska w utworze grupy Voo Voo. A jednak – zima wcale nie chce nas opuścić. Rozgościła się na dobre, stale rozczarowując nas jednak brakiem śniegu. Co można robić, kiedy pogoda nie pozwala na cieszenie się zimowymi aktywnościami, a szare widoki zza okna skutecznie zniechęcają do spacerowania na świeżym powietrzu? Odpowiedź nasuwa się sama. Na świecie istnieje wiele książek, które zdają się być adresowane właśnie do czytelników znajdujących się pod ciepłym kocem w chłodny wieczór. A nie ma większej zimowej przyjemności, niż stopniowe odkrywanie ich.

  • “Labirynt duchów” – Carlos Ruiz Zafon

Świeżo wydana czwarta część “Cmentarza Zapomnianych Książek” jak zwykle zachwyca niepowtarzalną atmosferą dwudziestowiecznej Barcelony, specyficznym gorzkim humorem, nieokreśloną nutą nostalgii. Autor wprowadza nowe postacie, nie zapominając jednocześnie o ulubionych bohaterach z poprzednich części. Chociaż długość książki (900 stron!) pozostawia wątpliwości, czy rzeczywiście można przeczytać ją w jeden weekend, to przeczytanie już pierwszych stron rozwiewa je błyskawicznie. Akcja jest wartka i toczy się nieubłaganie do przodu, zbliżając ciągle do ostatecznego końca ze światem Sempere i Fermina. Zafon w jednej ze swoich książek powiedział, że w książkach widzimy tylko to, co mamy już w sobie. A ja zapewniam, że tym, co każda z Was odkryje w sobie po przeczytaniu całego cyklu, jest wielkie pragnienie obejrzenia Barcelony. Nie mówię tego na wyrost. Od przeczytania pierwszej części, odwiedziłam Barcelonę bowiem już dwa razy.

  • “Kasacja” – Remigiusz Mróz 

Morderca, który spędził z dwoma ciałami dziesięć dni w zamkniętym mieszkaniu… Sprawa nie wydaje się prosta od początku, a z biegiem czasu okazuje się jeszcze trudniejsza. Zwłaszcza, że w grę wcale nie wchodzi dochodzenie do prawdy, a skuteczne wybronienie zbrodniarza.

Pierwsze wrażenie po przeczytaniu “Kasacji” to wielki, niemy podziw. Nie może być przecież łatwo ułożyć historię tak misterną, przebiegłą i zaskakującą, a nie tracącą przy tym na lekkości i humorze. Ułożenie tak doskonałych dialogów, jak Chyłki i Zordona, zakrawa na kunszt. Dynamiczna akcja nie daje odetchnąć, wzbudza nawet (sic!) fascynację światem prawniczym, który na pierwszy rzut oka nie wydaje się bardzo interesujący. Co najważniejsze, pozostawia olbrzymi niedosyt. Na szczęście w zanadrzu pozostaje pięć kolejnych tomów cyklu!

  • “Mężczyzna, który gonił swój cień” – David Lagercrantz

Najnowsza część “Millenium” nie odbiega poziomem od swoich poprzedniczek. Przede wszystkim przypomina, dlaczego wszyscy tak kochamy Lisabeth Salander. Łączy stare tematy (fascynację bliźniętami) z całkiem świeżymi (próby dominacji islamu we współczesnym świecie), tworząc wyśmienitą mieszankę zagadek i intryg. “Mężczyzna…” nie pozostawia czasu na nudę, zostawiając nas jedynie z nadzieją, że powstanie kolejny tom przygód Lisabeth i Blomkvista.

  • “Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory listy na wyczerpanym papierze”

Wyjątkowa perełka wśród odkrytej ostatnio przeze mnie literatury. Doskonała, aby delektować się nią z kieliszkiem czerwonego wina. Listy dwojga zakochanych poetów tworzą wyjątkową, miłosną opowieść pełną wzruszających pięknych słów, które od razu chce się wypowiedzieć do ukochanej osoby. Poruszają swoją szczerością i siłą tylko po to, aby stopniowo na niej tracić… aż stanie się całkiem wyczerpana. Mimo to, jest to zdecydowanie najpiękniejsza miłosna poezja-niepoezja, jaką miałam przyjemność czytać.

  • “Słowik” – Kristin Hannah

Świeżych opowieści o drugiej wojnie światowej nie będzie brakować na świecie już nigdy, co bynajmniej jednak nie oznacza, że w tym temacie nie ma już nic do powiedzenia. Tym razem spotykamy się z dwiema kobietami – siostrami, całkowicie różnymi, z innym podejściem zarówno do wojny jak i życia. Jedna z nich walczy czynnie działając w ruchu oporu, druga – w bardziej subtelny sposób, bo z domu, opiekując się jednocześnie najbliższymi. Nie trudno jest wzruszyć czytelnika tak trudnym i smutnym tematem jak wojna, ale “Słowik” robi to w wyjątkowy sposób. A zmuszając do refleksji, bardzo dobrze zabija też czas w długi wieczór.

Zastanawianie się, które książki sprawiają nam największą przyjemność, także jest dobrą metodą spędzania czasu. Zima wcale nie jest niezwyciężonym przeciwnikiem. Bardzo łatwo jest ją pokonać, zaczytawszy się w pierwszorzędnej literaturze. A wtedy, gdzieś pomiędzy otarciem łzy nad ostatnim zdaniem przeczytanej książki, a szybkim zerknięciem w stronę półki – co by przeczytać tu dalej? – nagle okaże się, że zima rzeczywiście minęła!

 

 

Autor: Emilia Pisula Zdjęcie: Photo by Thought Catalog on Unsplash

Aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony musisz zgodzić się z nasza polityką cookies.
Rozpoczęcie korzystania ze strony jest równoznaczne z jej zaakceptowaniem. Dowiedz się więcej.

Ustawienia ciasteczek podczas przeglądania tej strony są ustawione w trybie "akceptuj", aby zapewnić Ci najlepsze możliwe doświadczenia podczas korzystania z jej zawartości. Jeśli kontynuujesz korzystanie ze strony bez wprowadzania zmian w ustawieniach przeglądania lub klikniesz "AKCEPTUJĘ" tym samym wyrażasz zgodę na ich wykorzystanie.

ZAMKNIJ TEN KOMUNIKAT